sobota, 6 sierpnia 2016

Obóz, koncert, góry i... chill out!

Hejka!

Powracam po pewnej przerwie, czasem każdemu są one potrzebne. Opowiem Wam dzisiaj, co robiłam ostatnio i jakie mam plany na ten ostatni miesiąc wakacji. Szybko minęło, co? Jeszcze niedawno wychodziliśmy ze szkoły ze świadectwem w ręku. Zapraszam serdecznie do przeczytania posta, w którym pokażę też kilka zdjęć ;)



Jeżeli czytaliście poprzedniego posta wiecie, że byłam przez prawie dwa tygodnie na obozie. Potem wybrałam się w góry razem z moją rodziną. Więc... jak było?
Obóz był fajnym przeżyciem, poznałam nowych ludzi, ale rozwijałam też swoje hobby, coś, co lubię robić. Było sporo osób starszych ode mnie, ale jednak można się z nimi zaprzyjaźnić :) (Pozdrawiam!). Nie będę już tego tematu rozwijać i przejdę do gór, mojej wycieczki do Kudowy Zdrój, bo będę miała w tym temacie więcej do napisania. Wspomnę jeszcze o koncercie Margaret, na którym byłam w niedzielę przed wyjazdem. Bardzo mi się on spodobał, pokażę Wam kilka zdjęć. Podkreślę, że wstęp był za darmo, co było ogromnym plusem!
W góry wyruszyliśmy 25 lipca, wróciliśmy 30 lipca. Ten czas upłynął mi naprawdę szybko, mieliśmy sporo ciekawych rzeczy do robienia, czyli... zwiedzaliśmy miasto, spacerowaliśmy po Parku Zdrojowym, poszliśmy na szlak ginących zawodów, zwiedzaliśmy twierdzę Srebrna Góra, największą górską twierdzę w Europie, podziwialiśmy widoki z Altany Miłości. Byliśmy też na Szczelińcu Wielkim, szczycie położonym 919 m n.p.m.! Nietrudno się domyślić, że rozpościerał się stamtąd naprawdę niesamowity widok :) Poniżej pokażę Wam oczywiście kilka zdjęć. Przeszliśmy też przez czeską granicę, ale zaraz zawróciliśmy, ponieważ nie było tam nic ciekawego, a wszystkie sklepy były pozamykane. Jedliśmy przepyszne naleśniki w restauracji, która spodobała się moim rodzicom. Coś o czym chcę jeszcze napisać to to, że przez te wszystkie dni byłam tam z moim psem i nikt mi nie powie, że z psem nie da się podróżować! Nie myślcie sobie, oczywiście miał on cały czas dostęp do wody i swoją miskę, był też czasem noszony na rękach, żeby się nie zmęczył, a odpoczynki także były robione. Po całych tych długich spacerach spał jak zabity ;).
Jestem teraz na wsi i tak, tak, mam dostęp do internetu, ale nie chcę za długo przy nim siedzieć, więc następny post (na temat DIY, jestem podekscytowana!) ukaże się pod koniec wakacji, kiedy będę już w domu. Potrzebuję trochę chill out-u. Żegnam się z Wami, koniecznie napiszcie jak mijają Wasze wakacje, zwiedziliście już jakąś ciekawą miejscowość? Jestem ciekawa waszych historii :)
Szczeliniec Wielki
Szczeliniec Wielki
Szczeliniec Wielki
Widok z Altany Miłości w Kudowie Zdrój. Przy okazji, ozankowanie trasy do altany jest słabe.
Koncert Margaret
Podczas rejsu statkiem na obozie
A tutaj widzicie drogę na Szczeliniec Wielki :)